Likwidacja Placówki Wsparcia Dziennego - ciąg dalszy. Mieszkańcy chcą rozmawiać.

Zamiar likwidacji placówki wzbudza wiele kontrowersji i emocji, dlatego zaprosiliśmy władze do udziału w obywatelskiej debacie na ten temat. Wszelkie działania likwidacyjne od ponad pół roku były i nadal są prowadzone za plecami mieszkańców. Chcieliśmy o tym porozmawiać jawnie. Zaprezentować różne punkty widzenia - za i przeciw likwidacji. Zadać pytania i uzyskać odpowiedzi. I dać okazję władzy usłyszeć głos mieszkańców.

Jacek Wójcicki - prezydent i Justyna Pawlak - dyrektorka GCPR, główni inicjatorzy i autorzy likwidacji Placówki Wsparcia Dziennego, zwlekali do ostatniej chwili z potwierdzeniem udziału. W poniedziałkowy ranek odmówili przyjścia na popołudniową debatę (mimo że prezydent miał ten czas w kalendarzu zarezerwowany dla klubu radnych Ludzi dla Miasta, którzy przenieśli posiedzenie klubu na debatę). Pani Justyna Pawlak nawet nie oddelegowała nikogo w zamian.

Radny Patryk Broszko, który wielokrotnie ganił placówkę, że "drenuje budżet", powiedział, że może się spóźni. Nie przyszedł.

Jak debatować, kiedy druga strona dialogu uchyla się od rozmowy, od wzięcia odpowiedzialności za swoje słowa i działania, od stanięcia przed mieszkańcami, rodzinami, pracownicami placówki twarzą w twarz i wytłumaczenia, CO robi i dlaczego robi to, co robi? To było wyzwanie. Jak sobie z tym poradziliśmy? Nie mając wyjścia, rozmawialiśmy z fantomami. A stanowiska prezydenta, dyrektorki i radnego odtwarzaliśmy z nagrań sesji i z mediów. Szkoda, że nie mieliśmy kogo zapytać, kiedy likwidacja stanie ponownie na sesji Rady Miasta.
Zobaczcie na zdjęciach Daniela Adamskiego na łamach Gazety Wyborczej, jak to wyglądało:

Wielka szkoda dla miasta, sprawy i dla samej władzy, że autorzy likwidacji nie przyszli. Pomijając fakt, że zignorowali mieszkańców i swoje obowiązki, stracili okazję do poznania okoliczności prawnych, opinii środowisk pozarządowych, usłyszenia potrzeb mieszkańców, poznania oceny pracy placówki ze strony matek i przekonania się o ogromnej i ważnej roli, jaką placówka pełni w życiu tych rodzin. I mogliby podjąć z nami dialog, o którym prezydent tak często pięknie i żarliwie mówił:

 

Dziś mam dobrą wiadomość: z chwilą objęcia urzędu Prezydenta Miasta Gorzowa Wlkp. oddaję to miasto Jego mieszkańcom. Oddaję Wam Gorzów Wlkp. Co przez to rozumiem? To, że Gorzów Wlkp. nie należy do Prezydenta, radnych, czy urzędników. Gorzów Wlkp., jak każde inne miasto, należy do ludzi, którzy tu mieszkają i mają prawo uczestniczyć w jego tworzeniu i rozwijaniu.

Wy, mieszkańcy Gorzowa Wlkp. macie prawo wiedzieć wszystko to, co dotyczy miasta. Macie prawo zadawać pytania i oczekiwać jasnych, konkretnych, rzeczowych odpowiedzi. Macie prawo chcieć rozmawiać, sprawdzać, dociekać, prowadzić dialog. Wy, macie do tego prawo, a ja mam wobec Was obowiązek z tego prawa się wywiązać.

 

Otrzymałem ogromny kredyt zaufania i tak właśnie zamierzam go spłacać. Czystością intencji, przejrzystością inwestycji, jawnością decyzji, zapraszaniem Was do współodpowiedzialności za Gorzów Wlkp.

Stawiam na dialog, lokalność. Gorzów Wlkp. ma być miastem bezpiecznym i komfortowym do życia, dopasowanym do potrzeb swoich mieszkańców.

Gorzów Wlkp. to miasto z ogromnym potencjałem i niezwykłym kapitałem w postaci pozytywnych, świadomych i chcących zmian ludzi. To prawdziwy diament. Czas wspólnie oszlifować i docenić jego wartość.


http://bip.wrota.lubuskie.pl/umgorzow/system/obj/3386_01-14.pdf

 

Z ramienia prezydenta oddelegowana została Hanna Gill-Piątek, od kilkunastu dni dyrektorka Wydziału Spraw Społecznych w gorzowskim magistracie (dodajmy, że pojawiła się w Gorzowie dzięki usilnym staraniom Ludzi dla Miasta. Rekomendowałam Hannę prezydentowi jako znakomitą ekspertkę i długo namawiałyśmy z radną Martą Bejnar Bejnarowicz na ten cenny ruch kadrowy). Nie brała udziału ani w decyzjach, ani w postępowaniu w sprawie likwidacji placówki, nie ona jest autorką tego pomysłu. Jest natomiast mądrą i wrażliwą osobą, podchodzącą do swoich zadań odpowiedzialnie i rzetelnie.

W placówce Hanna Gill-Piątek była w ubiegłym tygodniu. Dla porówania warto zaznaczyć, że sama autorka likwidacji, dyrektorka GCPR Justyna Pawlak, w całym ponad półrocznym postępowaniu likwidacyjnym, była w tej placówce również jeden raz. Ale nie rozmawiała ani z pracownicami, ani z rodzicami. Pokazywała natomiast księdzu prezesowi stowarzyszenia Siemacha z Krakowa placówkę, której zadania zamierza owemu stowarzyszeniu przekazać.
A Hanna Gill-Piątek z paniami rozmawiała. I nie znalazła powodów uzasadniających likwidację. Posłuchajcie sami:

Co dalej z placówką? Nie wiemy. Ale pytamy.

All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OKSubscriptions powered by Strikingly