Return to site

Czego się boi radny PiS?

Bez-radny atakuje.


Czego tak naprawdę boją się przewodniczący Rady Miasta Sebastian Pieńkowski (PiS) i prezydent Jacek Wojcicki, że zaczynają szkalować i oczerniać najbardziej lubianą, będącą najbliżej mieszkańców i najbardziej ludzką ze wszystkich gorzowskich radnych, Martę Bejnar Bejnarowicz (Ludzie dla Miasta)? Może jej zazdroszczą, że liczy się w mieście nie dzięki partyjnym układom, tylko dzięki wierze i nadziei, jaką wzbudziła wśród mieszkańców? Dzięki solidności w wykonywaniu swych zadań, dzięki odwadze zadawania włodarzom niewygodnych pytań i krytykowania ich? Boją się, że wystartuje w wyborach, co stało się jakąś obsesją Wójcickiego, powtarzaną na okrągło w mediach? Zazdroszczą zaufania, którym obdarzają ją mieszkańcy?
Właśnie to zaufanie próbują panowie podważyć. Jak?

Radny Pieńkowski 22 maja 2017 w Radiu Gorzów, na podstawie dokumentów, które dostał z urzędu, a których chyba nie zrozumiał, wysnuł teorię, że mąż Marty DOSTAJE od miasta zlecenia dzięki temu, że Marta jest przewodniczącą komisji gospodarki. I zażądał, aby Marta ustąpiła z tej funkcji.
Dla podkreślenia absurdu "dobrych rad Pieńkowskiego", przytoczę komentarz jednego z internautów: "Nie bardzo wiem, dlaczego sugeruje się jej rezygnację z szefowej komisji zamiast np. rozwodu z mężem :-D"

Tutaj oświadczenie Marty w tej sprawie: oświadczenie
Nie cieszy mnie decyzja Marty o rezygnacji z komisji gospodarki, bo robiła kawał dobrej i uczciwej roboty dla miasta, ale rozumiem, że w sytuacji ataków na rodzinę, priorytetem jest w tym momencie ochrona rodziny przed szaleńcami z PiSu i innymi żądnymi władzy graczami.
A tutaj Marta publikuje wykazy wszystkich zamówień z urzędu miasta, na podstawie których Pieńkowski stworzył owe "rewelacje". Sprawdźcie sami: wykaz zamówień UM
Tyle jeśli chodzi o fakty.

 

A teraz moja załamka…

Dziwię się, że osoba na tak wysokim stanowisku, jak Przewodniczący Rady Miasta Pieńkowski, nie wie, jak wygląda PROCEDURA zamówień publicznych. Nie wie, że zajmuje się tym URZĄD a nie komisja gospodarki w RADZIE MIASTA, i że jako przewodnicząca tej komisji, radna Bejnar nie ma żadnego wpływu na procedury rozstrzygnięcia zamówień publicznych. Wstyd tak obnażać się w radiu ze swoją niewiedzą, więc na przyszłość objaśnię Panu w uproszczonych słowach, jak to wygląda.

Urząd organizuje PRZETARGI, jeśli wartość robót przekracza 30 tys. euro netto. Jeśli nie przekracza - wtedy urząd zaprasza przedsiębiorców do składania ofert. Obie procedury dokładnie określa ustawa, która nazywa się Prawo Zamówień Publicznych (w skrócie używa się często PZP, mógł Pan się z tym kiedyś spotkać). Firmy składają oferty cenowe w zamkniętych kopertach, komisyjnie otwierają je urzędnicy. I wygrywa NAJTAŃSZA oferta*. Panie Radny, to, że nie ma przetargu, nie oznacza, że nie ma obowiązku konkurencyjnej i jawnej procedury konkursowej z ustawy Prawo zamówień publicznych. Wstyd.

Każdy, kto zna procedurę zamówień publicznych, doskonale wie, że oferent nie ma wpływu na rozstrzygnięcia przetargów miejskich, ponieważ koperty otwierają urzędnicy i oni jedynie sprawdzają, kto zaproponował najniższą cenę. Jak widać, urzędnicy, choćby kochali Martę i chcieli jej mężowi "dać", to niestety - oni nawet nie decydują! Decydują cyferki w ofertach, czarno na białym. Jeśli na siłę mowa o jakichś nieczystych sprawach, to... być może mąż Marty korzysta z usług jasnowidza, dzięki któremu raz na jakiś czas złożył ofertę z najniższą ceną i wygrał postępowanie. Koniecznie niech Radny to sprawdzi! Ale wciąż rola Marty jest tu... żadna :-D
A już fakt przewodniczenia przez Martę komisji gospodarki ma z tym tyle wspólnego, co Wójcicki z nowym prezydentem Francji :)

No i nie rozumiem, gdzie tu Marta może mieć wpływ? Chyba że przypadkiem Pan, Panie radny, zna jakieś sposoby, jak można oszukać w tej procedurze - może z własnych doświadczeń w zarządzanej przez Pana Agencji Nieruchomości Rolnych - to proszę się z nami i prokuraturą oczywiście podzielić :)

Rozumiem natomiast, że korzystając ze swojej wysokiej pozycji politycznej i ogarnięty PIS-owską żądzą władzy, potrzebuje Pan obsadzić jakiegoś swojego człowieka w roli przewodniczącego komisji gospodarki. Rozumiem, wszak Marta zadaje za dużo niewygodnych pytań, zaprasza jakieś stowarzyszenia i mieszkańców na komisje, dopuszcza ich - o zgrozo! do głosu, jest rzetelna i odsyła do poprawki uchwały szkodzące mieszkańcom. Cóż... Co ja mogę? Tylko zapytać, kiedy zaczniecie zajmować się miastem i mieszkańcami, a nie zaspokajaniem żądzy władzy.

A poza tym Panie Pieńkowski kochany! Czyżby posądzał pan naszego prezydenta o masochizm? Gdzież tu logika? Marta jest przecież w opozycji do prezydenta, ostro go krytykuje, wypunktowuje profesjonalnie jego błędy, jest jego - że tak powiem - zmorą. Proszę mi więc wytłumaczyć, jaki interes, poza masochizmem, miałby Wójcicki, “nagradzając” Martę za to wszystko nieuczciwie zleconymi robotami? Naprawdę Pan wierzy, że ryzykowałby konflikt z prawem, by dać zarobić w pokrętny - co Pan de facto sugeruje - sposób firmie jej męża? Wyobraźnia Pana nie zna granic ani... logiki :)
Wyłożę to wprost, bo może ironia jest zbyt wysublimowana: insynuuje Pan nie tylko masochizm Wójcickiego, ale i łamanie przez niego prawa. Kto Wam doradza? :)

Zastanawiam się, do czego posuną się panowie w swoim strachu przed zagrożeniem, jakie widzą w Marcie? Czy może nad ranem wpadną do domu Bejnarów spec służby w kominiarkach? :) Panowie, zajmijcie się zarządzaniem miastem, serio.

Z innej beczki

Dziwny jest ten świat… Kiedy ja zadaję pytanie urzędowi o jakieś dokumenty w trybie dostępu do informacji publicznej, to ustawowy max. 14-dniowy termin jest wydłużany do 2 miesięcy z powodu rzekomo wielkich nakładów pracy, jakie trzeba poczynić. A nawet często muszę interweniować w sądzie. A w tym przypadku - dla Pieńkowskiego przeszukanie WSZYSTKICH przetargów i zamówień odbywa się w terminie i od ręki… Ciekawe.
Może to zbieg okoliczności, a może nie - słyszałam już pół roku temu, że w urzędzie kompletowane są dokumenty ze zleceń dla firmy pana Bejnar… Dużo wcześniej zakrojony atak? Co następne w tej zabawie, panowie?
A może ja już tym wpisem zasłużyłam na kolejny już straszak w postaci straszenia sądem za naruszenie dóbr osobistych? A może na uderzenie w moją rodzinę?

Przy okazji przypominam: “aferkę” z podejrzeniami rzucanymi w stronę rodziny Bejnar wywołał anonimowy artykuł na portalu mPolska 24. Warto zauważyć, że szefem tego portalu jest... znajomy Adama Piechowicza, doradcy Jacka Wójcickiego (tak, to ten słynny doradca, spec od marketingu politycznego, którego zarobki ukrywał Wójcicki przed mieszkańcami). Dziwny jest ten świaaaaat :)

Nie pozostaje mi nic innego, jak zadedykować Panom Czesława Niemena. Miłego odbioru :)
DZIWNY JEST TEN ŚWIAT

*walczymy wprawdzie o wprowadzenie klauzul społecznych do zamówień publicznych, ale pozwoli Pan, że tę kwestię objaśnię Panu innym razem.

Alina Czyżewska
All Posts
×

Almost done…

We just sent you an email. Please click the link in the email to confirm your subscription!

OKSubscriptions powered by Strikingly